
Przy okazji liftingu samochód zmienił się niewiele. Nowy jest grill, który nie wygląda już jak trójwymiarowy, inny jest wlot powietrza. Z tyłu pojawił się zmieniony zderzak. Zmiany nie były tylko po to, by coś zmienić - udało się poprawić współczynnik oporu aerodynamicznego, który spadł z 0,28 do 0,27 w przypadku Q8 e-tron i z 0,26 do 0,24 - w przypadku wersji Sportback.

Dzięki temu zasięg wrośnie odpowiednio do 490 i 580 km. Oczywiście są do wartości "do", uzyskiwane w idealnych warunkach. W praktyce będą wahać w zależności od używanych odbiorników, sposobu jazdy czy temperatury powietrza, ale można przyjąć, że realne zasięgi będą około 100 km mniejsze.

Większa bateria oznacza również dłuższe czasy ładowania. Z tego względu Audi Q8 e-tron w wersjach 55 i SQ8 będzie można ładować z mocą nawet 170 kW, dzięki czemu naładowanie baterii od 0 do 80 proc potrwać ma 31 minut.
Oczywiście - znów teoretycznie, bo po pierwsze, musimy znaleźć odpowiednią ładowarkę, co szczególnie w Polsce nie jest proste, a po drugie - znów musi być odpowiednia pogoda (temperatura powietrze, nie może być ani za ciepło, ani za zimno). Oczywiście ładowanie ostatnich 20 proc. trwa już dużo dłużej, a nawet nie jest zalecane ładowanie baterii do pełna na szybkiej ładowarce.
Pierwsze egzemplarze Audi Q8 e-tron pojawią się w salonach na początku przyszłego roku. Ceny nie są znane, ale ze względu na większe bateria możemy spodziewać się wyraźniej podwyżki.





