Omoda 9 to flagowy model tej marki na naszym rynku, który ma ambicje, by konkurować na równi z markami premium. Na papierze Omoda wygląda na bezkonkurencyjną i przy porównywaniu suchych danych w tabelach można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z okazją życia. Czy rzeczywiście tak jest? Zapraszam na test.
- Omoda 9 | Nadwozie
- Omoda 9 | Wnętrze
- Omoda 9 | Dane techniczne i osiągi
- Omoda 9 | Wrażenia z jazdy
- Omoda 9 | Zużycie paliwa, energii, zasięg i ładowanie
- Omoda 9 | Podsumowanie i werdykt
Omoda 9 | Nadwozie

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Omoda 9 nie szokuje wyglądem i prezentuje raczej klasyczny styl, łącząc prostą elegancję z odrobiną sportowego sznytu. Odnoszę wrażenie, że projektanci mogli w jakimś stopniu inspirować się Lexusem, ale o żadnej bezczelnej kopii nie ma tu mowy. Podobają mi się przednie światła, ale już nieco mniej podoba mi się ich umiejscowienie bezpośrednio w narożnikach nadwozia - drobna przycierka może już wiązać się z koniecznością wymiany reflektora. Matowy lakier, którym pokryto testowany egzemplarz, wymaga dopłaty 5000 złotych, ale robi naprawdę dobre wrażenie. Szkoda tylko, że paleta dostępnych kolorów nie ma innych ciekawych opcji - oprócz tego szarego matu, możemy zdecydować się na lakier biały, srebrny lub czarny.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Auto ma zgrabne proporcje i design, który wpasowuje się w europejskie gusta. Już chciałem napisać, że nie odnajdziemy tu żadnego przykładu tandety, ale jeden mały stylistyczny zgrzyt odnotowałem. Chodzi o ten poczwórny układ wydechowy, który w rzeczywistości jest jedynie atrapą.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Jeśli chodzi o gabaryty, to Omoda 9 mierzy 4775 mm na długość, 1920 mm na szerokość i 1671 mm na wysokość. Rozstaw osi to 2800 mm, a prześwit wynosi solidne 210 mm. Auto waży 2195 kg, a jego dopuszczalna masa całkowita to 2717 kg. Te liczby plasują Omodę 9 w segmencie D - jest nieznacznie większa niż Skoda Kodiaq i odrobinę mniejsza niż VW Tayron. Omoda jednak nie jest tak łatwa do sklasyfikowania, bo jej nadwozie jest czymś w stylu “SUVa Coupe” - trochę jak Lexus RX czy KGM Actyon.
Omoda 9 | Wnętrze

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Wnętrze Omody 9 robi świetne wrażenie - tapicerka wykonana została z naturalnej skóry i to takiej rzeczywiście porządnej. W testowanym aucie postawiono na czarną kolorystykę, ale jeśli ktoś woli wnieść nieco więcej ekstrawagancji, to może zdecydować się na skórę w kolorze czerwonym, która nie wymaga dopłaty. Osobiście wolałbym coś w odcieniach beżu, ale takiej opcji niestety nie ma. W kabinie widać, że przyłożono się do roboty - materiały są wysokiej klasy, spasowanie jest solidne i można się tu poczuć jak w aucie premium. Zastrzeżenia mam jedynie do zbyt dużych powierzchni pokrytych połyskującą czernią, która momentalnie zbiera odciski palców i przyciąga każdą drobinkę kurzu. Duży plus dopisuję natomiast za miękką zamszową podsufitkę.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Multimedia składają się z dwóch ekranów - każdy o przekątnej 12,3 cala - które zintegrowano w jednej linii. Środkowy wyświetlacz jest dotykowy i zarządza niemal wszystkimi ustawieniami oraz bezprzewodowo łączy się z Android Auto i Apple CarPlay. Brakuje tu przycisku wywołującego menu główne - jeśli jesteśmy połączeni z naszym smartfonem, to jakakolwiek zmiana ustawień na ekranie wiąże się z koniecznością wyjścia z interfejsu telefonu, a następnie dopiero wejścia w odpowiednią zakładkę w systemie pojazdu. Do tego menu opracowano dość chaotycznie i nie po europejsku - panuje tu lekki bałagan. Na plus zapisuję za to całkiem niezłe tłumaczenie na język polski - w wielu chińskich autach to wciąż nie jest standard. Ponadto do dyspozycji mamy asystenta głosowego, z którym całkiem przyzwoicie daje się porozumieć.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Drugi wyświetlacz to wirtualne zegary, którym przydałoby się nieco więcej możliwości konfiguracji przekazywanych treści. Ogólnie oba ekrany nie zachwycają jakością wyświetlanego obrazu - jest poprawnie, ale ewidentnie nie są to rozwiązania z wyższej półki. Z wyższej półki sięgnięto natomiast po zestaw audio, który dostarczyła firma Sony - składa się on z 14 głośników, gra czysto i z głębokim basem. Z cyfrowych gadżetów wspomnę jeszcze o zestawie kamer 360 stopni, które producent określa nawet mianem kamer 540 stopni, gdyż zapamiętują one obszar, po którym przejechaliśmy i symulują widok podłoża pod pojazdem.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Pod kątem przestronności Omoda 9 wypada raczej przeciętnie. Z przodu witają nas obszerne fotele z rozbudowaną regulacją (w tym z regulacją długości siedziska), ale osoby o wzroście powyżej 190 cm mogą już mieć problem, by znaleźć optymalną pozycję. Do tego fotele mogłyby mieć nieco lepsze trzymanie boczne. Z zalet należy jednak wymienić pełen zestaw udogodnień - mamy tu podgrzewanie, wentylację, a nawet masaż. Pomiędzy fotelami znajduje się spory schowek z wentylacją, ale mały minus zapisuję za brak jego regulacji.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
W drugim rzędzie jest mnóstwo miejsca zarówno na nogi, jak i na głowę, i to pomimo ściętej linii dachu. Odniosłem wrażenie, że siedzi się też tutaj wyraźnie niżej niż z przodu, a mimo to pozycja jest naturalna. Płaska podłoga sprawia, że nawet trzy dorosłe osoby zmieszczą się tu bez kłótni o przestrzeń osobistą. Kąt oparcia jest regulowany elektrycznie, ale zabrakło możliwości przesuwania kanapy przód-tył. Z udogodnień mamy tu za to podgrzewanie i wentylację zewnętrznych miejsc.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Bagażnik trochę rozczarowuje - co prawda według danych katalogowych ma on aż 660 litrów, ale jest to pojemność mierzona do dachu. Do rolety dostępnej przestrzeni jest zdecydowanie mniej (pewnie niecałe 500 litrów), a pakowanie po dach nie jest takie łatwe, bo ten nie ma z tyłu foremnych kształtów. Niemniej udało mi się spakować dwie duże walizki i dwie średniej wielkości torby - nie jest źle. Trochę miejsca jest jeszcze w przegródkach pod podłogą - akurat na kabel do ładowania, apteczkę i jeszcze kilka drobiazgów.
Omoda 9 | Dane techniczne i osiągi

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Hybrydowy napęd Omody 9 to konstrukcja zupełnie inna niż w markach japońskich, koreańskich czy niemieckich. Mamy tu aż cztery silniki - jeden benzynowy oraz trzy elektryczne. Jednostka benzynowa ma cztery cylindry, pojemność 1.5 litra, posiada turbosprężarkę i generuje 143 KM oraz 215 Nm. Z tym silnikiem współpracuje trakcyjny silnik elektryczny wytwarzający 122 KM i 220 Nm oraz drugi, który przede wszystkim pełni funkcję generatora prądu, ale może też wspomagać napęd i dostarcza 120 KM oraz 170 Nm. Z tymi podzespołami sprzęgnięta jest 3-biegowa przekładnia automatyczna i cały ten zestaw odpowiada za napęd przednich kół. Z tyłu mamy jeszcze jeden silnik elektryczny, który mechanicznie w żaden sposób nie jest połączony z przodem. Ten odpowiada wyłącznie za napędzanie tylnej osi i generuje 238 KM oraz 310 Nm. Cały układ hybrydowy może pracować w trybie elektrycznym, szeregowym, równoległym lub spalinowym. Komponenty elektryczne zasilane są z wyjątkowo dużej - jak na hybrydę - baterii o energii prawie 35 kWh.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Producent deklaruje, że łącznie napęd oddaje 537 KM i 650 Nm, co przekłada się na sprint do setki w czasie 4,9 sekundy, a maksymalna do uzyskania prędkość to 180 km/h.
Omoda 9 | Wrażenia z jazdy

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Ponad 500 KM mocy wygląda bardzo obiecująco i może rodzić oczekiwania obcowania z rasowo usportowionym SUVem. W rzeczywistości tak jednak nie jest i choć Omoda 9 potrafi być szybka, to do typowego sportowca jej daleko. I mówiąc to, podkreślę, że mamy do czynienia z autem szybkim, a nawet bardzo szybkim. Deklarowany czas przyspieszenia 0-100 km/h poniżej 5 sekund jest jak najbardziej osiągalny w praktyce, a charakterystyka silników elektrycznych sprawia, że napęd bez chwili zawahania reaguje na dodanie gazu. Nawet w tempie autostradowym samochód zachowuje satysfakcjonujący zapas sił i wykazuje się lepszą elastycznością niż niejeden potężny silnik wysokoprężny.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Dlaczego zatem stwierdzam, że Omoda 9 nie jest sportowcem? Przede wszystkim przez zawieszenie, które zostało ewidentnie nastawione na komfort. Pojazd jest miękko zawieszony i ma to rzecz jasna swoje plusy, bo na wertepach Omoda 9 porusza się tak, jakby dosłownie nad nimi przepływała. To określenie przepływania doskonale pasuje też do sposobu, w jaki Omoda 9 pokonuje progi zwalniające - najpierw wynurza przód do góry, by po chwili mocno zanurkować. Co więcej, auto potrzebuje paru takich sekwencji, żeby wreszcie ustabilizować swoje nadwozie. Takie wychylenia są też odczuwalne podczas gwałtownego przyspieszania i hamowania. Warto mieć też na uwadze, że tak duża masa, na tak miękkim zawieszeniu przekłada się na dobijanie amortyzatorów na większych nierównościach drogi, zwłaszcza jeśli będzie ich kilka w krótkim czasie.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Sytuacja lepiej wygląda, jeśli chodzi o przechyły boczne, którym - między innymi dzięki szeroko rozstawionym kołom - auto dzielnie się przeciwstawia. Warto dodać, że seryjnie mamy tu do dyspozycji adaptacyjne amortyzatory ze zmienną sztywnością, ale nawet w nastawach sportowych wciąż mówimy o zawieszeniu z kategorii tych nieco bardziej kanapowych.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Do tego dochodzi układ kierowniczy, który ma jasno ustalone zadania - nie zawracać głowy kierowcy i nie angażować go w komunikację pomiędzy kierownicą a przednimi kołami. W rezultacie otrzymujemy model prowadzenia do bólu poprawny i pozbawiony jakichkolwiek emocji. Zachowano przy tym na szczęście zupełnie zadowalającą precyzję kierowania. Samo prowadzenie jest zaś bardzo przewidywalne i napęd na cztery koła nie doprowadza ani do nadsterowności, ani do podsterowności.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Na słowa uznania zasługuje płynność całego układu napędowego. Przede wszystkim daje się odczuć, że każdy element składowy napędu jest harmonijnie połączony z pozostałymi i trudno jest się zorientować, kiedy tryb elektryczny przechodzi w hybrydowy lub odwrotnie. Nie ma spadków mocy, nie ma szarpnięć i nie ma żadnych podejrzanych dźwięków. Jednostki spalinowej zresztą prawie w ogóle nie słychać i trzeba zmusić ją do naprawdę wysilonej pracy, by gdzieś w tle wydobyć z niej warkot. Do tego skrzynia biegów tak dobrze zarządza przełożeniami, że w pierwszej chwili byłem przekonany, że na pokładzie obecna jest przekładnia jednobiegowa jak w elektrykach. Tu jednak są trzy przełożenia i w dużym uproszczeniu możemy powiedzieć, że podzielono je na niską, średnią i wysoką prędkość. Ogólnie pod względem płynności i kultury działania napęd Omody przewyższa większość konstrukcji japońskich czy europejskich.
Działanie hybrydy jest niemal w pełni zautomatyzowane, a kierowca może jedynie wymusić utrzymanie określonego stanu naładowania baterii. Takie ustawienia niestety nie są zapamiętywane i jeśli chcemy akurat zachowywać prąd w akumulatorach, to musimy zaznaczać to w systemie za każdym razem, gdy uruchomimy pojazd. System też stara się zachowywać pewien zapas energii. Jest to pewnego rodzaju rezerwa mocy i dzięki temu nawet przy niskim stanie naładowania auto nie traci aż tak wyraźnie na dynamice.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Napęd możemy też dostroić, wybierając odpowiedni tryb jazdy. Auto zawsze uruchamia się w trybie Eco, a do wyboru mamy jeszcze tryb Normal, Sport, Śnieg, Piasek czy Off-Road. Miałem okazję sprawdzić te dwa ostatnie tryby i przyznam, że jak na rodzinnego SUVa, Omoda 9 zaskakująco dobrze radzi sobie w terenie. Wysoki prześwit i stosunkowo krótkie zwisy sprawiają, że nie uszkodzimy zderzaków na pierwszej lepszej przeszkodzie. Do tego napęd sprawnie rozdziela moc pomiędzy osiami i potrafi dohamować koło, które utraciło kontakt z nawierzchnią. Wystarczy, by bez kłopotów przejechać przez piaszczystą drogę czy lekkie błoto.
Omoda 9 | Zużycie paliwa, energii, zasięg i ładowanie

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Na pokładzie Omody 9 jest bateria o takiej wielkości, jaką jeszcze niedawno można było spotkać w pełnych elektrykach. Dokładnie 34,46 kWh pozwala przejechać na jednym ładowaniu od około 130 km na autostradzie, do przeszło 200 km w mieście. Atutem jest też opcja szybkiego ładowania prądem stałym (DC) z mocą do 70 kW, co pozwoli naładować baterię w jakieś pół godziny. Gorzej wypada za to ładowanie prądem przemiennym (AC), które może odbywać się z mocą do 6,6 kW, podczas gdy standardem jest 11 kW. Nadal jednak to wystarczy, by doładować akumulatory przez noc - pełne ładowanie nie powinno przekroczyć 6 godzin. Oprócz tego Omoda 9 obsługuje funkcjonalność V2L - możemy zatem przekształcić auto w mobilny magazyn energii i zasilić inny pojazd lub dowolne urządzenie elektryczne z mocą do 6,6 kW.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
Po rozładowaniu baterii napęd przechodzi w klasyczny tryb hybrydowy, co dzieje się również wtedy, gdy ręcznie wymusimy zachowanie energii w akumulatorach. Nawet w takich warunkach system jednak stara się odzyskiwać jak najwięcej prądu - czy to podczas hamowania rekuperacyjnego, czy też wykorzystując nadwyżki energii generowane przez jednostkę spalinową. Przy rozładowanej baterii uzyskałem następujące wyniki spalania:
- Miasto: 6,3 l/100 km
- 90 km/h: 5,4 l/100 km
- 120 km/h: 6,6 l/100 km
- 140 km/h: 7,1 l/100 km
Co ważne, zbiornik paliwa nie został pomniejszony, jak to często bywa w przypadku PHEVów. Tutaj bak mieści aż 70 litrów benzyny, co w połączeniu z baterią i średnim spalaniem na poziomie 6,5 l/100 km sprawia, że łączny zasięg auta przekracza 1100 km.
Omoda 9 | Podsumowanie i werdykt

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
To, że Chińczycy potrafią robić auta elektryczne, wiedziałem już od dawna. Ale fakt, że potrafią robić topowej klasy hybrydy, przyznam, że jest dla mnie pewną nowością i zaskoczeniem. Omoda 9 zachwyca płynnością pracy, cieszy ponadprzeciętnymi osiągami i stwarza warunki do nad wyraz komfortowych podróży. To samochód bardzo udanie skrojony pod europejskie wymagania, który ma tylko dwie istotne nieeuropejskie cechy - nieintuicyjnie zaplanowane multimedia i miękkie zawieszenie, które nie dla każdego może być jednoznaczną zaletą. To auto prowadzi się jak elektryk, a jednocześnie ma spalanie, zasięg i elastyczność jak Diesel.

Omoda 9 | Test, opinie | ChceAuto
No i tutaj cena czyni cuda - standardowo Omoda 9 kosztuje 219 900 złotych, a w promocyjnym cenniku można dostać ją za 214 900 złotych. I mówimy tu już o pełnym wyposażeniu, bo innego zwyczajnie nie ma. Jedyna możliwa dopłata to ta za matowy lakier (5000 złotych). Gdyby tego było mało, to producent dokłada jeszcze 7-letnią gwarancję. To nie przypadek, że Omoda 9 jest już dość częstym widokiem na naszych drogach.
Tekst i zdjęcia: Michał Borowski