chceauto.pl
x
Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”

Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”

Testy samochodów
Michał Borowski 2026-01-27

Czy to auto z wyglądu coś Wam przypomina? Ten chiński SUV zdaje się inspirować Lamborghini Urusem i nawet w oficjalnych reklamach można było usłyszeć hasła “Czy to Lambo? Nie, to Forthing”. Muszę przyznać, że takie porównania są szalenie odważne i sprawdziliśmy, jaki naprawdę jest Forthing T-Five.

  1. Forthing T-Five | Nadwozie
  2. Forthing T-Five| Wymiary i masy
  3. Forthing T-Five| Wnętrze
  4. Forthing T-Five| Dane techniczne i osiągi
  5. Forthing T-Five| Wrażenia z jazdy
  6. Forthing T-Five| Podsumowanie i werdykt

Forthing T-Five | Nadwozie

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Co tu dużo mówić - nadwozie T-Five robi niemałe wrażenie, zwłaszcza na tych osobach, które nie są entuzjastami motoryzacji. Zresztą nawet kilku moich znajomych - gdy przesłałem im zdjęcia testowanego auta - zapytali z ekscytacją, czy tym razem to właśnie Lamborghini zawitało do mojego garażu. Inspiracje włoskim stylem jak najbardziej da się tu odnaleźć, choć moim zdaniem za wzór projektantom Forthinga mógł też służyć Lotus Electre. W każdym razie mamy tu do czynienia ze sportowo stylizowanym SUVem, który zbiera mnóstwo ciekawskich spojrzeń na ulicy. Forthing ma nawet cztery prawdziwe końcówki układu wydechowego i świetnie wychodzi mu udawanie, jakoby pod maską skrywał się jakiś przepotężny motor (spojler: nie skrywa się, ale o tym później).

Gabarytowo Fothing T-Five mieście się w tej samej lidze, co chociażby Hyundai Tucson, Kia Sportage, Seat Ateca czy Renault Austral.

Forthing T-Five| Wymiary i masy

- Długość:4565 mm
- Szerokość: 1860 mm
- Wysokość: 1690 mm
- Rozstaw osi: 2715 mm
- Prześwit (przy pełnym obciążeniu): 165 mm
- Masa własna: 1550 kg
- Dopuszczalna masa całkowita: 1925 kg

Forthing T-Five| Wnętrze

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Kokpit podtrzymuje sportową stylizację zawartą w nadwoziu, ale w środku jest już znacznie mniej ekscentrycznie. Większość tworzyw jest w tonacji czarnej lub szarej i choć materiały wydają się być zupełnie przyzwoitej jakości, tak ich wygląd nie jest w żadnym razie zachwycający. Zachwycający nie jest też zapach, który unosi się wewnątrz - czuć ewidentnie plastik i farbę. Biorę jednak poprawkę na to, że do testu odebrałem praktycznie nowe auto i liczę, że ten problem z czasem sam się ulotni. W Internecie odnalazłem zdjęcia Forthinga T-Five z ciekawiej zaaranżowanymi kabinami, ale w Polsce - przynajmniej w cenniku na rok 2025 - wyboru w tej kwestii nie ma. Z ciekawych akcentów spodobało mi się kolorowe oświetlenie nastrojowe w formie wyświetlanego na desce rozdzielczej skrzydła.

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Przednie fotele wyglądają na sportowe - mają w końcu zintegrowane zagłówki, rasowe wycięcie w oparciu i wyglądają prawie jak “kubełki”. Prawie robi tu jednak dużą różnicę, bo trzymanie boczne jest marne. Nie zmienia to faktu, że siedzi się wygodnie, w naturalnej pozycji, a zakres regulacji jest odpowiednio duży tak dla niskich, jak i wysokich osób. Fotele sterowane są elektrycznie, ale nie mają pamięci ustawień.

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
W drugim rzędzie jest mnóstwo miejsca na nogi i całkiem sporo nad głową. Pod kątem przestronności Forthing w swojej klasie wypada naprawdę solidnie. Z udogodnień mamy tu osobny nawiew klimatyzacji (ale bez oddzielnej strefy regulacji temperatury), gniazdo USB typu A do ładowania, rozkładany podłokietnik z uchwytami na napoje oraz kieszenie w oparciach przednich foteli. Kanapa nie jest ani przesuwna, ani nie da się też zmienić kąta pochylenia oparcia. Brakuje również przebicia do bagażnika, co utrudni przewożenie dłuższych przedmiotów.

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Bagażnik pomieści 480 litrów i ma całkiem regularne kształty, co pomaga w pakowaniu. Jest też zwijana roleta, a to wcale nie we wszystkich chińskich autach jest standardem. Brakuje za to jakichś haczyków na siatki z zakupami lub chociaż zaczepów, żeby przymocować mniejsze bagaże. Oparcia kanapy składają się w stosunku 60:40 i powstaje wtedy niemal płaska podłoga - bez progu - a możliwości transportowe wzrastają do 1480 litrów.

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Słabym punktem Forthinga T-Five są multimedia. O ile system operacyjny jest całkiem logicznie rozplanowany i łatwy w obsłudze, tak pomniejsze wpadki potrafią irytować. Po pierwsze co prawda jest język polski, ale niektóre tłumaczenia są tak zagadkowe, że ciężko odgadnąć, co ich autor miał na myśli. Po drugie podczas słuchania radia zdarzało się, że odbiornik gubił fale i na ułamek sekundy odbierana była inna stacja. A po trzecie po każdym dźwięku systemowym słyszalny był krótkotrwały szum, jak ten, który możemy czasem usłyszeć w źle działających słuchawkach. Wiem natomiast, że Forthing udoskonala swoje multimedia i testowany przeze mnie egzemplarz miał już na przykład sprawnie działającą bezprzewodową komunikację z Android Auto oraz Apple CarPlay. Trzymam więc kciuki, że kolejne aktualizacje naprawią też inne wpadki i braki. Na pochwałę zasługuje natomiast jakość samych wyświetlaczy - jeśli o to chodzi, to wstydu nie ma.

Forthing T-Five| Dane techniczne i osiągi

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Napęd Forthinga to taki zestaw, jaki spotkać możemy w wielu chińskich SUVach - jest to duet doładowanego silnika benzynowego 1.5 oraz dwusprzęgłowej automatycznej skrzyni biegów o siedmiu przełożeniach. Forthing ma jednak - przynajmniej w teorii - pewną przewagę, ponieważ kluczowe komponenty dostarczyły znane firmy. Silnik to jednostka Mitsubishi, która w tym wydaniu generuje 177 KM mocy oraz 260 Nm momentu obrotowego. Skrzynia z kolei pochodzi od firmy Magna. Auto rozpędza się do setki w czasie 9 sekund, a jego prędkość maksymalna to 180 km/h. Napęd przekazywany jest wyłącznie na przednie koła i w ofercie nie znajdziemy wariantu 4x4.

Forthing T-Five| Wrażenia z jazdy

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Jak już dotarliśmy do opisu wrażeń z jazdy, to proponuję definitywnie wyrzucić z głowy jakiekolwiek skojarzenia z Lamborghini. Forthing nie ma sportowych aspiracji i w większym stopniu stawia na komfort niż na osiągi. To powiedziawszy muszę natomiast przyznać, że w tym aucie dynamika jest satysfakcjonująca. Silnik chętnie reaguje na polecenia wydawane pedałem przyspieszenia, nie brakuje mu sił w niskich zakresach obrotów, a do tego skrzynia zręcznie i bez ociągania się dobiera przełożenia. Oczywiście czasy sprintów nadal nie powalają na kolana, ale subiektywne wrażenie jest takie, jakby tych koni pod maską było ze 200 i czuć, że cały napęd nie został w żaden sposób sztucznie zduszony czy rozleniwiony. Nie traci też na tym wcale płynność jazdy i dwusprzęgłowy automat zgodnie współpracuje z motorem. Jedyne, czego ta przekładnia nie lubi, to nagłych zmian kierunku jazdy przód-tył - jeśli zatem będzie konieczność szybkiego zawrócenia, to mogą pojawić się jakieś szarpnięcia, albo nieco dłuższe chwile namysłu pojazdu, w jakiej to właściwie aktualnie pozycji znajduje się dźwignia skrzyni biegów.

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Układ kierowniczy nie grzeszy precyzją i choć zestrojono go całkiem sztywno, to miałem wrażenie, jakby wspomaganie momentami nie działało liniowo, dopuszczając drobne luzy w niektórych pozycjach skrętu kierownicy. Najmocniej da się to odczuć w trakcie jazdy na wprost, kiedy to wieniec kierownicy trudno jest utrzymać w stałym i równym położenie - tak jakby właśnie wspomaganie miało problem z ustaleniem pozycji wyjściowej. Jeśli już to zaakceptujemy, to Forthing T-Five daje się łatwo opanować, prezentując raczej neutralną charakterystykę prowadzenia, z niewielką tendencją do podsterowności.

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Zawieszenie to mocny punkt tego modelu. Bezwysiłkowo radzi sobie z trudnościami, jakie mogą spotkać nas drodze, cechując się stosunkowo miękkimi nastawami. Nadwozie potrafi wychylić się na ostrym łuku, ale nie na tyle, by doprowadzało to do utraty panowania nad autem. T-Five byłby ogólnie dobrym kompanem do dalekich podróży, gdyby tylko poprawiono jego wyciszenie - w kabinie już powyżej 100 km/h zaczyna robić się nieprzyjemnie głośno. Wyraźnie słychać za to pomruk silnika i ten dźwięk jest na tyle przyjemny, że mam podejrzenia, czy nie jest on w generowany w sztuczny sposób. A może to faktycznie ten poczwórny wydech coś jednak daje?

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five nie został wyposażony w wiele systemów, które w Europie są już standardem w nowych samochodach. Mówię tu chociażby o braku rozpoznawania znaków drogowych, a co za tym idzie na pokładzie nie ma też wirtualnego policjanta, który pouczałby nas piknięciami zawsze wtedy, gdy przekroczymy (ustalaną z różną trafnością przez system) prędkość maksymalną. Zabrakło jeszcze asystenta utrzymania na pasie ruchu oraz systemu eCall. I paradoksalnie przynajmniej niektóre z tych braków mogą okazać się dla klientów zaletą. Patrząc na to, jak te systemy potrafią być zawodne i irytujące, to takie podejście wcale by mnie zdziwiło. Systemu Start/Stop, tu również nie uświadczymy, a mógłby - zwłaszcza w mieście - zaoszczędzić trochę paliwa. A tak realne spalanie waha się w przedziale od 7 l/100 km (jazda pozamiejska z prędkością 90 km/h) do 11 l/100 km (autostrady i gęste miejskie korki).

Forthing T-Five| Podsumowanie i werdykt

Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five | Test, opinie
Forthing T-Five to SUV, który sprzedaje emocje głównie wyglądem. A wygląd obiecuje wiele i zbyt wygórowane oczekiwania mogą skończyć się pewnym rozczarowaniem. Pod tym nadzwyczajnym nadwoziem kryje się bowiem całkiem zwyczajny układ napędowy, zwyczajne zawieszenie i zwyczajna kabina. Forthing T-Five nie jest sportowy, nie jest perfekcyjny, ale jest wygodny, przyjemny w prowadzeniu i wizualnie wyraźnie wyróżnia się na tle konkurencji. Jeśli ktoś szuka stylowego auta do codziennej jazdy i potrafi przymknąć oko na kilka niedociągnięć, T-Five ma sens. Zwłaszcza że cena może mu w tym pomóc - ten samochód kosztuje 135 900 złotych. W tej cenie otrzymujecie pełne wyposażenie w kabinie, a dopłacić można jedynie za inny lakier (2900 zł za malowanie jednokolorowe i 5400 zł za dwukolorowe). Forthing T-Five dostępny jest też w wariancie hybrydowym o mocy 170 KM - cena w tym przypadku to 155 900 zł + ewentualna dopłata za lakier.

Tekst i zdjęcia: Michał Borowski

Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo” - GALERIA ZDJĘĆ

Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”Forthing T-Five | Wzięliśmy na test “chińskie Lambo”

Zobacz także

GAC AION V | Nowość na rynku, którą warto lepiej poznać

GAC AION V | Nowość na rynku, którą warto lepiej poznać 2026-01-06

W Polsce jeszcze mało kto słyszał o marce GAC, ale jak pewnie możecie się domyślać jest to kolejna chińska marka, która pojawiła się na naszym rynku w 2025 roku. Nie jest to jednak w żadnym razie jakiś niszowy producent, bo w chinach należy do...
Mercedes GLC 300e | PHEV w SUVie premium ma sens?

Mercedes GLC 300e | PHEV w SUVie premium ma sens? 2026-01-03

GLC to bestseller Mercedesa, który w Europie co roku plasuje się w czołówce najchętniej wybieranych modeli z gwiazdą na masce. Ten SUV segmentu D zadebiutował w 2015 roku, a od roku 2022 w salonach gościmy jego drugą odsłonę. Mercedes GLC walczy o...
Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE | Hybryda z trzema silnikami

Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE | Hybryda z trzema silnikami 2025-12-31

Nissan X-Trail to solidny, rodzinny SUV z japońskim rodowodem, który od lat utrzymuje się w czołówce segmentu D. Wraz z czwartą generacją, produkowaną od 2021 roku, Nissan postanowił wprowadzić małą rewolucję w tym modelu. Na scenie pojawiła się...
Suzuki Across | Pójście na łatwiznę wyszło na dobre

Suzuki Across | Pójście na łatwiznę wyszło na dobre 2025-12-29

Nie będzie wcale krzywdzącym uproszczeniem, gdy napiszę, że Suzuki Across to Toyota RAV4 w przebraniu. To zresztą niejedyna taka kolaboracja pomiędzy tymi japońskimi markami - w ofercie Suzuki jest też model Swace, będący kopią Toyoty Corolli w...
Volkswagen Tayron | Powiększony Tiguan czy coś więcej?

Volkswagen Tayron | Powiększony Tiguan czy coś więcej? 2025-11-11

[i][/i]VW Tayron trafił do Polski na początku 2025 roku i w gamie niemieckiego producenta zastępuje Tiguana Allspace. Jednak osobna nazwa modelu pojawiła się tu nie przez przypadek - czy to tylko marketingowe zagranie, czy może jednak Tayron może być...
Ford Kuga 2025 | Amerykanie wiedzą, jak robić samochody dla Europy

Ford Kuga 2025 | Amerykanie wiedzą, jak robić samochody dla Europy 2025-10-26

Debiut Forda Kugi odbył się w 2008 roku i model ten okazał się strzałem w dziesiątkę - szybko zyskał popularność i stanął do zaciętej rywalizacji w prężnie rozwijającym się wtedy segmencie C-SUV. Aktualnie w salonach obecna jest trzecia...

NAJCZĘŚCIEJ POSZUKIWANE

Jesteśmy też na Facebook Nasz kanał na YouTube RSS