
Ponadto Unia Europejska narzuca na producentów coraz bardziej ostre limity emisji spalin, dochodząc do poziomu, którego nie da się już spełnić...
Jak więc ominięto prawo? W życie wszedł nowy sposób pomiaru zużycia paliwa i emisji spalin. Nie na drodze, ale w symulowanym cyklu - na hamowni, gdzie trafiały specjalnie przygotowane samochody, z przepompowanymi oponami, specjalnie dobranymi (pod cykl) przełożeniami skrzyni biegów, uruchamiane bez klimatyzacji...

Wreszcie, jako pierwszy "dość" powiedział koncern PSA (Peugeot-Citroen), który przy współpracy organizacji pozarządowych i pod okiem zewnętrznego audytora, przeprowadził drogowe testy produkowanych przez siebie pojazdów.

Koncern upublicznił właśnie wyniki pomiarów - prezentujemy je w tabelkach. Od razu można zauważyć, że różnice w stosunku do oficjalnych danych mieszczą się w granicach 1,5-2,5 l. Problem jest tylko taki, że przy danych oficjalnych na poziomie 4 litrów, daje to kłamstwo rzędu 50 procent!
Do końca roku na stronach internetowych marek należących do PSA (Peugeot, Citroen, DS) pojawią się kalkulatory, które w oparciu o informacje o sposobie jazdy kierowcy przeliczą spalanie "papierowe" na rzeczywiste.
Przypomnijmy, że zapadła już decyzja, że w ciągu najbliższych dwóch lat testy drogowe zastąpią te na hamowni i staną się powszechnie obowiązującą normą. Tylko co wtedy stanie się z normami emisji CO2?!





