Tym większe brawa należą się Mercedesowi, który zdecydował się zaprezentować taką, chyba nieco jednak kontrowersyjną, wersję nadwoziową modelu CLS. Tym samochodem można być zachwyconym, można go również znienawidzić, ale naprawdę trudno przejść obok niego obojętnie.

Mercedes CLS Shooting Brake ma 495,6 cm długości, a jest więc tylko minimalnie dłuższy od klasycznego CLS-a o czterodrzwiowym nadwoziu (pozostałe wymiary to 188 cm szerokości i 141 wysokości.) Pojemność bagażnika wynosi aż 590 litrów, co więcej poprzez złożenie tylnej kanapy można uzyskać przestrzeń bagażową o pojemności 1590 litrów. Takich możliwości przewozowych 4-drzwiowy CLS z pewnością nie zaoferuje.

Oczywiście CLS Shooting Brake to samochód na wskroś luksusowy. Bagażnik może zostać pokryty - zależności od życzenia klienta - ręcznie szytą wykładziną lub prawdziwym drewnem. Płaty drewna amerykańskiej wiśni są ręcznie kleojne i prasowane, a całość jest uzupełniona 3-milimetrowymi paskami drewna pochodzącego z dębu. By ta fantastyczna podłoga nie uległa szybkiemu porysowaniu od bagaży zamontowano aluminiowe prowadnice, po których można przesuwać ładunki.

W późniejszym okresie mocniejsze silniki wysokoprężny i benzynowy mają być oferowane również z napędem wszystkich kół.
Mercedes CLS Shooting Brake zadebiutował na Festiwalu Szybkości w Goodwood. Następnie model ten zostanie pokazany we wrześniu na salonie paryskim, a wkrótce potem pierwsze samochody trafią do salonów. Ceny nie są jeszcze znane.





