Ferrari Luce miało być rewolucją ze względu na swój napęd, jest to bowiem pierwszy elektryczny model w historii włoskiej marki. Jednak stylistom udało się sprawić, że elektryczny napęd zszedł zdecydowanie na plan dalszy. Na pierwszy wybił się bowiem wygląd tego samochodu. Luce wygląda jakiś chiński crossover, albo pojazd stworzony przez raczkujący na rynku startup. Ale na pewno nie jak Ferrari.
- Ferrari Luce. Nadwozie
- Ferrari Luce. Wnętrze
- Ferrari Luce. Napęd
- Ferrari Luce. Cena
Ferrari Luce. Nadwozie
Właściwie nie chcę się pastwić, ale Luce naprawdę wygląda tak, jakby Włosi chcieli szybko pokazać słupki sprzedaży z liczbą 0 i tym samym zamknąć temat pod nazwą "elektryczne Ferrari". Jeśli faktycznie taki mają plan - to może się udać.
Abstrahując już od napędu, to po co kupować Ferrari, które już na pierwszy rzut nie mówi każdemu, jaką markę reprezentuje? Po co kupować samochód obiektywnie brzydki i do tego elektryczny, jeśli jesteśmy fanem Ferrari? Ja na te pytania odpowiedzi nie znajduję. Być może Włosi chcą, by Luce przeszło do historii, podobnie jak zrobił to Fiat Multipla? Jeśli tak - to faktycznie może się udać...

Ferrari Luce
Nie będą więc opisywał wyglądu, wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Inna sprawa, że nawet dobór koloru na prasowych fotografiach nie jest przypadkowy. Po co pokazywać auto w klasycznym kolorze czerwonym, jak można w majtkowym niebieskim?
Odnotujmy tylko, że za projekt Luce odpowiada Jony Ive, czyli stylista, który zaprojektował Iphone'y i szereg innych sprzętu Apple. I może niech przy tym zostanie.

Ferrari Luce
Ferrari Luce. Wnętrze
Ferrari Luce nie jest też samochodem sportowym, ale znów - nie ze względu na napęd. Auto posiada pięciodrzwiowe, pięcioosobowe nadwozie, z tylnymi drzwiami otwieranymi pod wiatr. Bagażnik ma 597 litrów pojemności, cały samochód mierzy 503 cm długości, 2 m szerokości i 154 cm wysokości. Potężny jest rozstaw osi (296 cm).
Wnętrze jest mniej kontrowersyjne niż nadwozie. Kierownica składa hołd dawnym sportowym modelom, umieszczono na niej specjalne panele, na których znajdują się przyciski umożliwiają sterowanie funkcjami auta.

Ferrari Luce
Na kolumnie kierowniczej znajduje się poruszający razem z kierownicą ekran cyfrowych zegarów. By nie było zbyt cyfrowo, przysłonięto go aluminiowym panelem z wyciętymi okrągłymi otworami, co daje efekt zastosowania trzech niezależnych okrągłych zegarów. Do tego wskazówka prędkościomierza jest fizyczna.
Na konsoli środkowej znajduje się kolejny ekran, który można odchylać w dowolnym kierunku (prawo, lewo, w górę i w dół). Tuż pod nim znajdziemy rząd dużych fizycznych przełączników w stylu lotniczym, które służą m.in. do obsługiwania klimatyzacji. Oprócz aluminium w kabinie wykorzystano szkło Corning Fusion 5, z którego wykonano np. pokrętło wyboru kierunku jazdy.

Ferrari Luce
Ferrari Luce. Napęd
Ferrari Luce ma aż cztery, umieszczone przy kołach, silniki elektryczne. Tylne generują po 422 KM (czyli 844 KM na osi), a przednie po 143 KM (czyli 286 KM na osi). Moc systemowa to 1050 KM. Ważące 2,3 tony auto rozpędza się do 100 km/h w 2,5 s, do 200 km/h w 6,8 s, a prędkość maksymalna wynosi 310 km/h. Istny kosmos.
Luce wykorzystuje architekturę 800V, energia jest przechowywana w akumulatorze o pojemności 122 kWh, który przyjmie prąd o mocy 350 kW. Z jednej strony to dużo, ale konkurencja potrafi więcej.

Ferrari Luce
Napęd może pracować w czterech trybach. Pełna moc (1050 KM, 310 km/h), tryb osiągów (986 KM, 310 km/h), turystyczny (617 KM) i zasięgu. W tym ostatnim auto ma napęd tylko na tył, moc jest ograniczona do 430 KM, a prędkość maksymalna - do 260 km/h.
Zasięg w tym trybie ma sięgać 530 km wg WLTP, czyli realnie około 400 km.

Ferrari Luce
Ferrari Luce. Cena
Cena Ferrari Luce to 550 tys. euro, czyli około 2,3 mln zł. Producent przekonuje, że samochód nie jest skierowany do obecnych klientów Ferrari, ale kierowców młodego pokolenia.
Czy faktycznie będą kupować oni Luce? Zakładam, że jeśli Luce nie jest po prostu dywersją, to w Maranello wiedzą coś, czego ja nie wiem...