
Model OV4 nie podzielił jednak losu wielu współczesnych sobie pojazdów. Nie stał się kolekcjonerskim dziełem małej manufaktury, która wyzionęła ducha w odległej przeszłości. OV4 dał początek firmie, która stała się jedną z najsilniejszych marek w Szwecji. Nie od razu było jednak tak różowo...
Mniej niż 2000 aut rocznie

Gama modeli szybko się rozrastała i firma szybko zaczęła budować kilkaset samochodów rocznie, by przed drugą wojną światową osiągnąć poziom 2 tysięcy samochodów rocznie.
Rozkwit marki nastąpił dzięki niepozornemu modelowi PV444, który debiutował w 1944 roku (Szwecja zachowywała neutralność w globalnym konflikcie). To niewielkie auto sprawiło, że lokalna firma zamieniła się w globalną fabrykę. Ten jeden model sprawił, że firma osiągnęła skalę produkcji rzędu dziesiątek, a potem setek tysięcy aut rocznie.

Ostatnich 20 lat
Schyłek lat 90. w branży motoryzacyjnej było dość burzliwy. Amerykanie z Forda wykupili tę część Volvo, która wytwarzała samochody osobowe i to oni, wraz z ekipą z Goeteborga, pisali jej historię w latach 1999 – 2009. Do najlepszych projektów tego okresu można zaliczyć pierwszą generację XC90 oraz pierwszą generację modelu XC60.

Nowy właściciel z zapałem zabrał się do restrukturyzacji firmy. W ciągu kilku lat Volvo całkowicie uniezależniło się od technologii poprzedniego właściciela. Własne platformy podłogowe, własne silniki, architektura elektroniczna i świeży design odbudował pozycję Volvo w segmencie premium.
Firma wymieniła wszystkie modele w ofercie, podwoiła swoją sprzedaż i zwiększyła liczbę fabryk z dwóch do sześciu. Ta liczba nie uwzględnia wytwórni silników, elementów nadwozia, czy montowni.
Volvo w 2019 roku sprzedało na całym świecie 700 000 aut, kolejny raz bijąc rekord.





