Plany Grupy Volkswagena zostały opisane w wewnętrznym dokumencie "Future Picture 2030". Władze koncernu przekonują w nim, że ograniczenie złożoności pozwoli koncernowi utrzymać wysokie tempo rozwoju technologii, jednocześnie zmniejszając nakłady.
- Volkswagen ma około 150 linii modelowych. To ma się zmienić
- Volkswageny Golf, Tiguan, T-Roc i Passat nie są zagrożone
- Audi może zrezygnować z kolejnych wersji nadwoziowych
- Seat z niepewną przyszłością, Cupra zyskuje
- Volkswagen chce wrócić do marży na poziomie 8-10 proc.
Volkswagen ma około 150 linii modelowych. To ma się zmienić
W 2025 roku grupa zainwestowała 34,4 mld euro, z czego 19,4 mld euro przypadło na badania i rozwój. Wskaźnik inwestycji wyniósł 11,8 proc. przychodów i był wyraźnie wyższy niż u wielu konkurentów. Sprzedaż jednak nie rośnie, dlatego koncern musi zmniejszać koszty. Ma to się odbyć poprzez zmniejszenie liczby modeli o połowę oraz wersji wyposażeniowych o 3/4. Oferta samochodów ma być przy tym mocniej dostosowana do tego, czego faktycznie oczekują klienci.
Skala planowanej operacji jest ogromna. Marki należące do Volkswagen Group oferują obecnie około 150 linii modelowych. Oprócz Volkswagena, Audi i Skody w grupie znajdują się m.in. Bentley, Cupra, Lamborghini, Porsche, Seat oraz pojazdy użytkowe.
Przez dziesięciolecia tak rozbudowana oferta była jedną z mocnych stron koncernu. Volkswagen potrafił wypełniać kolejne rynkowe nisze osobnymi samochodami i ich licznymi odmianami.
Teraz podejście ma być inne. Zamiast dzielić środki przeznaczone na rozwój pomiędzy bardzo dużą liczbę projektów, Volkswagen chce oferować mniej samochodów, ale przeznaczać więcej pieniędzy na rozwój każdego z nich. Pozostające w sprzedaży modele mają dzięki temu szybciej otrzymywać nowe technologie.
Volkswageny Golf, Tiguan, T-Roc i Passat nie są zagrożone
W przypadku samej marki Volkswagen priorytetem mają pozostać samochody sprzedawane w dużych ilościach. Chodzi m.in. o Golfa, Tiguana, T-Roca i Passata, a także najważniejsze modele elektryczne producenta.
Nie wszystkie obecne samochody mają jednak równie pewną przyszłość. Jednym z modeli, które mogą zniknąć, jest elektryczny Volkswagen ID.5. SUV o nadwoziu w stylu coupe nie osiąga wysokiej sprzedaży.
Pod znakiem zapytania znajduje się również Volkswagen Taigo. Spalinowy crossover o opadającej linii dachu częściowo pokrywa się ofertą z T-Crossem oraz T-Rocem. Do tego jest modelem wiekowym, obecna generacja zapewne wyjdzie wkrótce z produkcji i nowej nie będzie.
Audi może zrezygnować z kolejnych wersji nadwoziowych
Audi może ograniczyć liczbę oferowanych rodzajów nadwozia, w tym wariantów Sportback. Proces porządkowania oferty tej marki już się rozpoczął. Audi wycofuje z produkcji miejskie A1 oraz crossovera Q2. Są to samochody zapewniające stosunkowo niskie marże, dlatego przy nowym podejściu koncernu ich dalsze utrzymywanie w gamie jest mniej uzasadnione.
W przypadku Skody sytuacja wygląda inaczej. Czeska marka ma już stosunkowo uporządkowaną ofertę, a do tego jest bardzo rentowna. Z tego powodu nie należy do marek, w których spodziewane są większe cięcia.
Seat z niepewną przyszłością, Cupra zyskuje
Pod znakiem zapytania stoi przyszłość Seata. Hiszpańska marka stopniowo traci strategiczne znaczenie w ramach Volkswagen Group. Jej rolę przejmuje Cupra, która stała się jedną z najszybciej rozwijających się marek całej grupy.
Planowane zmiany mogą objąć również zupełnie inną część rynku. Porsche ma ograniczyć dużą liczbę wariantów swoich samochodów. Dobrym przykładem jest 911, które występuje w wielu odmianach, takich jak Carrera, Turbo, GTS czy GT3.
Mniejsza gama ma pozwolić producentowi skrócić proces projektowania kolejnych samochodów. Koncern chce ograniczyć złożoność platform i modułów, uprościć procesy oraz w większym stopniu wykorzystywać sztuczną inteligencję podczas prac rozwojowych.
Volkswagen chce wrócić do marży na poziomie 8-10 proc.
Ograniczenie gamy jest częścią szerszego planu naprawczego przygotowywanego Volkswagena. Jednym z najważniejszych celów jest ponowne zwiększenie marży operacyjnej do długoterminowego poziomu 8-10 proc. To spore wyzwanie bo w pierwszej połowie roku marża Grupy Volkswagen wynosiła 4,2 proc.
Plan zakłada również zmniejszenie mocy produkcyjnych i dostosowanie ich do rocznej produkcji wynoszącej około 9 mln pojazdów.
Część fabryk może zostać zamknięta, a produkcja niektórych modeli przeniesiona. Wśród rozważanych rozwiązań jest produkowanie w niewykorzystujących pełnych mocy europejskich zakładach samochodów opracowanych wcześniej przez koncern w Chinach.