
"Różnice w cenie gazu i benzyny są spore, sięgają nawet 3 złotych za litr. Do tej pobudzającej wyobraźnię kwoty musimy jednak doliczyć koszt instalacji gazowej, w przypadku współczesnych modeli zaczynający się od 2,5 tys. złotych. Jeśli planujemy korzystać z pojazdu przez krótki czas, a potem go sprzedać, ten wydatek może się nie zwrócić. Dodatkowo wielu kierowców zapomina o tym, że samochód podczas jazdy spala więcej gazu niż benzyny. Należy także doliczyć wyższe stawki ubezpieczenia i koszt dodatkowych przeglądów związanych z obecnością instalacji. Jeśli to zaniedbamy, oszczędności przeznaczymy na drogie naprawy" – mówi Adam Lehnort, ekspert sieci warsztatów niezależnych ProfiAuto Serwis.

ASO to na pewno wyższy koszt roboczogodziny, a często także większa liczba godzin poświęconych na naprawę. Wynika to ze szczegółowego określania czynności, które przy obsłudze należy przeprowadzić. Precyzyjnie wycenione jest wszystko, od śrubki po podkładkę, smar, każdą nakrętkę i zakrętkę. Dodatkowo, pracownicy autoryzowanych stacji obsługi korzystają tylko z "wysoko wycenionych” oryginalnych części, nie sięgają po zamienniki, a tym bardziej po elementy regenerowane. W ASO niejednokrotnie wymianie podlega nie tylko uszkodzony element, ale cały zespół, pomimo tego, że z powodzeniem mógłby być wymieniony sam element. W serwisach nieautoryzowanych istnieje mniej skomplikowany schemat serwisowania, dlatego ceny są nieporównywalnie mniejsze. Jeśli chcemy zaoszczędzić na przeglądach i naprawach, warto pomyśleć o powierzeniu naszego pojazdu sprawdzonemu, niezależnemu warsztatowi.
Szukając ograniczenia wydatków związanych z samochodem, kierowcy często skupiają się na oponach. Czy ogumienie całoroczne to dobry trop? Czy będzie uniwersalne i – zgodnie z logiką – zaoszczędzimy mniej więcej połowę kosztów? Producenci wciąż udoskonalają technologię, a w naszej strefie klimatycznej można się pokusić o taki wybór. Trzeba jednak pamiętać, że ogumienie używane przez cały rok będzie się zużywało dużo szybciej niż opony sezonowe. Także zgodnie z logiką – dwukrotnie szybciej. Wybierając opony, kierujmy się przede wszystkim ich jakością, tak aby oszczędność była realna. Pamiętajmy też, aby podczas jazdy odpowiednio dbać o ogumienie. To również forma oszczędności. Zbyt mała ilość powietrza w oponach może np. doprowadzić do uszkodzenia felgi, a dodatkowo zwiększa zużycie paliwa, nawet o 20 proc.

Jeśli naprawdę szukamy oszczędności na częściach – nie bójmy się zamienników. Te dobrej jakości produkowane są przez znane marki motoryzacyjne, dostarczające także części topowym koncernom.
– Zamienniki można podzielić na kilka kategorii. Pierwszą są te klasyfikowane jako części "premium”. Są to części produkowane na tych samych liniach montażowych, co elementy oryginalne. Różnica jest taka, że nie mają firmowego znaczka danej marki pojazdu. Warto się nad nimi zastanowić, bo zamienniki te są bardzo dobrej jakości, a można je kupić dużo taniej niż oryginały. Druga grupa to części produkowane przez firmy specjalizujące się w danych podzespołach, które działają w branży od wielu lat, ale nie są dostawcami wyposażenia fabrycznego dla koncernów samochodowych. Ich elementy także produkowane są z bardzo dobrych materiałów i posiadają certyfikaty jakości dopuszczające je do użytku. Ostatnia kategoria to części najtańsze, często bez certyfikatów jakości, produkowane przez firmy "no name” mające swoje manufaktury na Dalekim Wschodzie. Tu trudno mówić o bezpieczeństwie, trwałości czy niezawodności. Jak widać, każda decyzja dotycząca oszczędności na samochodzie wymaga zastanowienia i wyważenia. Jeśli podejmiemy ją z głową, zminimalizujemy bieżące koszty i unikniemy dodatkowych wydatków. Tutaj sprawdzi się zasada, że "biednego nie stać na oszczędzanie” – podsumowuje Adam Lehnort.